Canadian Polonia Blogosphere

Canadian Polonia Blogosphere

MAK

POEZJA I PROZA – PRZEZ NAS LUB NAM ZNANYCH PISANA



Czy macie gdzieś w swoich kajetach coś, czym można się z innymi podzielić? Przepiszcie to tutaj! Miło będzie poczytać.

Tags: poezja

Reply to This

Replies to This Discussion

Ku pamięci mojego wujka – poety i rysownika, chcę umieścić tu kilka wierszy jakie mi po nim zostały. Ten poniżej, napisany był do Witryny Literackiej w gazecie (to wyjaśnia ostatni wyraz wiersza). Jego rymowanki i kreskówki były często drukowane w lokalnej gazecie miasta w którym mieszkał jak równeż w czasopismach i gazetach znanych na terenie całej Polski.

NA LUZIE

Ze mnie taki poeta
raczej sezonowy.
Pojawia się jak kometa,
znika, i jest z głowy.
Z Muzą Poezji darłem
w minionej młodości koty.
Pamiętam, że się uparłem
rymować dziewczęciu na kopy.
A Muzie żal było dziewczyny
(że wierszem zbiczuję),
płoszyła mi rytmy i rymy.
Patrząc jak się stresuję.
Puściłem w niepamięć Muzie.
Prozą jakoś przeżyłem.
Dziś patrzę sobie na luzie,
jak inni płodzą na siłę.
I czasami im wychodzi.
Są znani i mniej znani,
na ogół młodzi,
kochani i zakochani...
Piór nie żałujcie, piszcie.
Lecz zbyt osobiście, niestety,
taktowniej pisać w liście,
niż na łamach gazety.

Witold Jerzy Kubik

Reply to This

SMUTEK
I znowu spotkalam smierc na drodze
.....mowila ze przyjaciel
Poglaskala mnie po glowie
i odeszla w sina dal.
Pozostawiajac smutek i zal.

Widze to na codzien
jak czlowiek odchodzi
Probuje ratowac
czasem nie wychodzi.

Ubolewam nad jednym
gdy mlodzi omieraja.
Narkotyki,samobojstwa,gwalt.
Dlaczego to zrobiles przyjacielu
wokol taki piekny swiat.

Odchodza do Boga,
Pragna spokoju,
Jedni samotni,opuszczeni,
inni w gronie rodznnego pokoju.

Choc wiele powodow do radosci
Praca moja,psychicznie trudna
Lubie pomagac,lubie ratowac
Ma prawo byc z tego dumna.
Janet A.

Reply to This

Pieknie wojek pisal.Lubie poezje,lubie dobra ksiazke,choc wciaz czasu brak.

Reply to This

brawo,piszmy.Jesli to twoje slowa to sliczne.

Reply to This

Fajnie to piszem.Ja tez mam swoje zebrane i bede probowala wpisac ich wiecej.Pozdrawiam.

Reply to This

Brawo,brawo.A nie probowalas wydac swoich wierszy?Moje wierze to takie wierszyki ale pisze ksiazke....mam w planie jej wydanie....w jezyku ang.niestety.

Reply to This

:))
Czasem wolalabym zamiatac ulice
Ale jak spojrze na pomarszczone
i cierpiace twarze
Nie moge,nie potrafie!
I czuje sie za chwile szczesliwa,
bo na buziach pojawia sie usmiech.
Wiem odchodza do Boga
Zostawiajac tu pustke.
Sa wolni,bez bolu i cierpienia
Szczesliwi......widzac
Otworzone bramy do Nieba.
My zas cieplo ich wspominamy...
przez rok,piec,dziesiec.....
A potem zapominamy.
Modlmy sie za nich wszyscy
Wierzac bardzo szczerze
Ze kiedys sie znow spotkamy
In tha Blue Heaven.

Reply to This

Lulu, chyba mam coś co może być drugą częścią Twojego wiersza - tzn. ta sama para, a raczej facet - po latach ;)
(tak mi się skojarzyło bo też jest mowa o zegarze, knajpie i piciu)

ŻAL CHŁOPA

W MAŁEJ PIWIARNI, W SUTERYNIE
CICHEJ, JAK PUSZCZA JODŁOWA,
SIWY PAN PENETRUJĄC KIESZENIE
WYPOWIADA ŻAŁOŚNIE SŁOWA
DO KUFLA JASNEGO PIWA
PRZYCHYLAJĄC GŁOWĘ.
ŻE ŻONA WYRAŹNIE GO KIWA
ZMNIEJSZAJĄC KIESZONKOWE,
ŻE DALEJ TAK BYĆ NIE MOŻE,
ŻE ON NA BRUKU MIASTA
JAK MUŁ NA CAŁOKSZTAŁT ORZE
A Z TEGO MA TYLE!...BASTA.
OJ, BIEDNY. WSZYSCY SIĘ GAPIĄ
JAK ZMARTWIONĄ GŁOWĄ KIWA,
JAK ŁZY KROKODYLE KAPIĄ
DO KUFLA JASNEGO PIWA.
WSPÓŁCZUĆ MU MIELI,
AŻ NAWET ZEGAR STANĄŁ JAK WRYTY.
ALEŻ SOBIE POŚCIELIŁ,
ALEŻ SIĘ NABYŁ KOBITY...
A TAKI CHWAT, A TAK RĘCE MA ZŁOTE,
A TAK MU SIĘ BABA PANOSZY!
TAK ZNOJNĄ MA BIEDAK ROBOTĘ,
A ONA MU KIESZEŃ PUSTOSZY
ZAGARNIAJĄC POTU ŻNIWO.
CO MÓGŁBY BROWARU PIĆ KWIECIE,
TO NIE MA NA DRUGIE PIWO,
ANI NA TRZECIE...

W.J.KUBIK

Reply to This

JANET, dokładam wiersz podobny w temacie do Twoich, czyli trochę zadumy i rozmyśleń:

Wizja

Odleciały zimowe ptaki -
gile, jemiołuszki, pluszcze
w świat nie wiem jaki;
za nimi się ja nie wypuszczę.

W inne odejdę strony
i nie wrócę za żaden czas -
nigdy! Bom tak stworzony
na jeden raz.

Wykopią dół – zakopią skrycie,
nie wiem kto, bez ceremonii
Ot, rzekną, takie wiódł życie:
od zaczęcia w agonii.

Kopiec uklepią, uklepią
niepodobny grobom,
tabliczkę ziemi wczepią
“użalał się nad sobą...”

I wrócą zimowe ptaki -
gile, jemiołuszki, pluszcze,
a na mnie bezlistne krzaki
i przemrożone bluszcze,

i może samoistny kwiatek
z natury ręki:
bratek – nie bratek,
takie nic, ale dzięki.

J.

Reply to This

OJCZYZNY DWIE
Emigracja,obce dla mnie niegdys slowo
Ciebie kochalam Polsko
Moja Ojczyzno kochana
Nie myslalam o rozstaniach

Komuna...milicja....rewizja...
Strach...podziemne Klodzkie wiezienie
Zabralas mi wszystko co mialam
Ojczyzno...
Stracilam zaufanie do Ciebie.

Nie raz napluto mi w twarz
Za patriotyzm,za to ze zylam
Podajac reke kazdemu,
kto potrzebowal pomocy
Za to ze po prostu zylam?

Szybka decyzja...do przodu
I tak opuscilam Twe progi

Cztery lata....BAVARIA-NIEMCY
-piekny kraj...
Szukalam azylu
Ojczyzny bez wad.

Kanada otworzyla mi brame
Przyjela jak wlasne dziecie
Choc nie bylam juz mloda
Dal szanse....co tu pisac
Wszyscy o tym wiecie.

Serce me podzielone zostalo
na dwie rowne polowy.
Uczucia do Kraju....mieszane
Tesknie za Polska,odwiedzam
Dziekuje druga Ojczyzno
Do ciebie to tyko przywiazanie.

Dziekuje Polsko....
za me wyksztalcenie.
Dziekuje Kanado....
za przytulenie.

Reply to This

DZIEKUJE CI SYNKU.

Ma Cie jednego jedynego
Na tym calym swiecie
I choc juz mezczyzna,
Dla mnie wciaz me dziecie.

Synku moj
Byles bardzo pragniony
Byles mi wymarzony
Choc dlugo czekalam
Szczescia doznalam
Urodziles sie Ty.

Pamietam jaki malutki byles
Chorowales,ale wciaz sie usmiechales
Jestes wierna ma kopia,bez skazy
Doskonalym wizerunkiem mym
I bardzo Cie kocham....
........jak matka i syn.

Teraz gdy ja jestem slaba
Oslaniasz ramieniem swym od zlego
Jestes bardzo dorosly,
Choc czasem nadopiekunczy
Tego spodziewalam sie od niego.

Reply to This

May 22.2004 --

[ Na skraju nocy ]

--------------------------------------------------------------------------------

Noc wchlonela ostatnia
jasnosc dnia,
echo roznioslo
poprzez las smiech sowy,

na skraju nocy mozna uslyszec
szept lesnych derwiszy,

w podszyciu mchow
usnely blogoscia lesne duchy,

W glebi lasu cisza zagrala
sonate w powiewie,

ziolami zapachniala noc,
gwiazdami roziskrzona
nad uspionym lasem.

Tylko ksiezyca blask
przenikl poprzez struny drzew
srebrzac polany i tafle jeziora,

rosa skrzyla sie i mienila,
w poswiacie ksiezyca,

a tam, gdzie noc sie konczy
poranek drzemal rozowy...

by powitac nowy dzien
brzaskiem jutrzenki.

Reply to This

Reply to This

© 2008   Created by poloniablog

Report an Issue  |  Feedback  |  Privacy  |  Terms of Service