Ku pamięci mojego wujka – poety i rysownika, chcę umieścić tu kilka wierszy jakie mi po nim zostały. Ten poniżej, napisany był do Witryny Literackiej w gazecie (to wyjaśnia ostatni wyraz wiersza). Jego rymowanki i kreskówki były często drukowane w lokalnej gazecie miasta w którym mieszkał jak równeż w czasopismach i gazetach znanych na terenie całej Polski.
NA LUZIE
Ze mnie taki poeta
raczej sezonowy.
Pojawia się jak kometa,
znika, i jest z głowy.
Z Muzą Poezji darłem
w minionej młodości koty.
Pamiętam, że się uparłem
rymować dziewczęciu na kopy.
A Muzie żal było dziewczyny
(że wierszem zbiczuję),
płoszyła mi rytmy i rymy.
Patrząc jak się stresuję.
Puściłem w niepamięć Muzie.
Prozą jakoś przeżyłem.
Dziś patrzę sobie na luzie,
jak inni płodzą na siłę.
I czasami im wychodzi.
Są znani i mniej znani,
na ogół młodzi,
kochani i zakochani...
Piór nie żałujcie, piszcie.
Lecz zbyt osobiście, niestety,
taktowniej pisać w liście,
niż na łamach gazety.
Brawo,brawo.A nie probowalas wydac swoich wierszy?Moje wierze to takie wierszyki ale pisze ksiazke....mam w planie jej wydanie....w jezyku ang.niestety.
:))
Czasem wolalabym zamiatac ulice
Ale jak spojrze na pomarszczone
i cierpiace twarze
Nie moge,nie potrafie!
I czuje sie za chwile szczesliwa,
bo na buziach pojawia sie usmiech.
Wiem odchodza do Boga
Zostawiajac tu pustke.
Sa wolni,bez bolu i cierpienia
Szczesliwi......widzac
Otworzone bramy do Nieba.
My zas cieplo ich wspominamy...
przez rok,piec,dziesiec.....
A potem zapominamy.
Modlmy sie za nich wszyscy
Wierzac bardzo szczerze
Ze kiedys sie znow spotkamy
In tha Blue Heaven.
Lulu, chyba mam coś co może być drugą częścią Twojego wiersza - tzn. ta sama para, a raczej facet - po latach ;)
(tak mi się skojarzyło bo też jest mowa o zegarze, knajpie i piciu)
ŻAL CHŁOPA
W MAŁEJ PIWIARNI, W SUTERYNIE
CICHEJ, JAK PUSZCZA JODŁOWA,
SIWY PAN PENETRUJĄC KIESZENIE
WYPOWIADA ŻAŁOŚNIE SŁOWA
DO KUFLA JASNEGO PIWA
PRZYCHYLAJĄC GŁOWĘ.
ŻE ŻONA WYRAŹNIE GO KIWA
ZMNIEJSZAJĄC KIESZONKOWE,
ŻE DALEJ TAK BYĆ NIE MOŻE,
ŻE ON NA BRUKU MIASTA
JAK MUŁ NA CAŁOKSZTAŁT ORZE
A Z TEGO MA TYLE!...BASTA.
OJ, BIEDNY. WSZYSCY SIĘ GAPIĄ
JAK ZMARTWIONĄ GŁOWĄ KIWA,
JAK ŁZY KROKODYLE KAPIĄ
DO KUFLA JASNEGO PIWA.
WSPÓŁCZUĆ MU MIELI,
AŻ NAWET ZEGAR STANĄŁ JAK WRYTY.
ALEŻ SOBIE POŚCIELIŁ,
ALEŻ SIĘ NABYŁ KOBITY...
A TAKI CHWAT, A TAK RĘCE MA ZŁOTE,
A TAK MU SIĘ BABA PANOSZY!
TAK ZNOJNĄ MA BIEDAK ROBOTĘ,
A ONA MU KIESZEŃ PUSTOSZY
ZAGARNIAJĄC POTU ŻNIWO.
CO MÓGŁBY BROWARU PIĆ KWIECIE,
TO NIE MA NA DRUGIE PIWO,
ANI NA TRZECIE...
OJCZYZNY DWIE
Emigracja,obce dla mnie niegdys slowo
Ciebie kochalam Polsko
Moja Ojczyzno kochana
Nie myslalam o rozstaniach
Komuna...milicja....rewizja...
Strach...podziemne Klodzkie wiezienie
Zabralas mi wszystko co mialam
Ojczyzno...
Stracilam zaufanie do Ciebie.
Nie raz napluto mi w twarz
Za patriotyzm,za to ze zylam
Podajac reke kazdemu,
kto potrzebowal pomocy
Za to ze po prostu zylam?
Szybka decyzja...do przodu
I tak opuscilam Twe progi
Cztery lata....BAVARIA-NIEMCY
-piekny kraj...
Szukalam azylu
Ojczyzny bez wad.
Kanada otworzyla mi brame
Przyjela jak wlasne dziecie
Choc nie bylam juz mloda
Dal szanse....co tu pisac
Wszyscy o tym wiecie.
Serce me podzielone zostalo
na dwie rowne polowy.
Uczucia do Kraju....mieszane
Tesknie za Polska,odwiedzam
Dziekuje druga Ojczyzno
Do ciebie to tyko przywiazanie.
Dziekuje Polsko....
za me wyksztalcenie.
Dziekuje Kanado....
za przytulenie.
Ma Cie jednego jedynego
Na tym calym swiecie
I choc juz mezczyzna,
Dla mnie wciaz me dziecie.
Synku moj
Byles bardzo pragniony
Byles mi wymarzony
Choc dlugo czekalam
Szczescia doznalam
Urodziles sie Ty.
Pamietam jaki malutki byles
Chorowales,ale wciaz sie usmiechales
Jestes wierna ma kopia,bez skazy
Doskonalym wizerunkiem mym
I bardzo Cie kocham....
........jak matka i syn.
Teraz gdy ja jestem slaba
Oslaniasz ramieniem swym od zlego
Jestes bardzo dorosly,
Choc czasem nadopiekunczy
Tego spodziewalam sie od niego.